Nabożeństwa

Niedziela, godz. 11:00

Legionowo, al. 3 Maja 22a (1. piętro)

Wskazówki dojścia do kaplicy

Jak słyszeć głos Boga?

22 luty 2016

Andrzej Kempczyński

„Czemu nie słyszymy głosu Boga w naszym życiu? Czemu nie słyszymy tego, co Bóg ma nam do powiedzenia? (... ) A przecież Bóg na 100% ma mi coś do powiedzenia. (...) Co nam z Boga jeśli my nie mamy z Nim kontaktu?” Te i inne pytania pojawiają się w filmiku nr 5 z serii „Wojna o mózg”. Ktoś ze znajomych z Facebooka udostępnił link więc postanowiłem filmik obejrzeć. Nie usłyszałem jakiejś sensownej odpowiedzi więc postanowiłem sobie samemu odpowiedzieć na to pytanie, które wydaje się, że dla niektórych chrześcijan jest bardzo ważnym pytaniem. Zadałem sobie pytanie, jak ja odpowiedziałbym osobie, która zmaga się z tego typu rozterkami.

Po dłuższej chwili zastanowienia się doszedłem do wniosku, że są to niewłaściwe pytania. Oczywiście osoba może być jak najbardziej szczera zadając je i szukając odpowiedzi na nie. Ale to nie zmienia faktu, że w mojej ocenie, te pytania są niewłaściwe. A dlaczego są niewłaściwe? Ponieważ wynikają z niewłaściwych oczekiwań. A dlaczego oczekiwania są niewłaściwe? Ponieważ wynikają z niewłaściwych założeń. A dlaczego założenia są niewłaściwe? Ponieważ wynikają ze złego nauczania, jakie ta osoba przyjęła odnośnie słyszenia głosu Boga.

Jakie zatem są oczekiwania? Oczekiwanie jest jasne, że Bóg będzie mówił do mnie osobiście, w wyjątkowy sposób, który będzie dla mnie słyszalny lub rozpoznawalny. To oczekiwanie jest niewłaściwe ponieważ przyjęte założenie jest niewłaściwe. Jakie to założenie? Że Bóg na 100% ma MI [podkreślenie własne] coś do powiedzenia. Bóg co miał powiedzieć to już powiedział. Pismo Święte jest Bożym Słowem i tam jest wszystko co Bóg powiedział. Bóg nie powie więcej niż to co tam jest objawione. Tyle, że dla nas jest to niewystarczające. Dlaczego? Ponieważ nie powiedział tego bezpośrednio do mnie w wyraźny, słyszalny lub rozpoznawalny sposób. A to pokazuje, że w naszym stosunku do Boga pojawia się indywidualizm. Nas nie zadowala to co jest powiedziane ogólnie do wszystkich. My pragniemy, aby Bóg mówił do nas w szczególny i wyjątkowy sposób ponieważ uważamy się za szczególnych i wyjątkowych ludzi. Pragniemy, aby Bóg mówił do nas w sposób, który byłby inny od sposobu w jaki Bóg mówi do innych chrześcijan. „Bóg mi powiedział...” jak bardzo to łechce ludzką pychę. Więc to założenie jest niewłaściwe . A dlaczego? Ponieważ przekazana nauka jest zła. Jaka to nauka? „Na co nam Bóg, skoro nie mamy z Nim kontaktu?” Jest to nauka, która człowieka stawia w centrum, a Boga czyni sługą człowieka. Człowiek jest w centrum, a Bóg krąży wokół niego. Bóg jest dobry dopóki czerpiemy od Niego jakieś korzyści. A jeśli się „popsuje” to się go pozbywamy. Na co mi telewizor, który nie wyświetla obrazu? Na co mi pralka, która nie pierze? Na co mi lodówka, która nie chłodzi? Jest to podejście typowo konsumpcyjne. Tego typu nauczanie jest złe ponieważ to nie Bóg jest dla nas, ale my jesteśmy dla Niego. To złe nauczanie prowadzi do złych założeń. Złe założenia prowadzą do złych oczekiwań. Złe oczekiwania prowadzą do złych pytań. A jeśli otrzymujemy złe odpowiedzi, które później próbujemy zastosować w życiu to prowadzą one do frustracji, zniechęcenia i zwątpienia.

Jak zatem słyszeć Boży głos?

Przypomina mi się historia Eliasza (1 Król 19:11-13), któremu Pan kazał wyjść i stanąć „na górze przed Panem. A oto Pan przechodził, a wicher potężny i silny, wstrząsający górami i kruszący skały szedł przed Panem; lecz w tym wichrze nie było Pana. A po wichrze było trzęsienie ziemi, lecz w tym trzęsieniu ziemi nie było Pana. Po trzęsieniu ziemi był ogień, lecz w tym ogniu nie było Pana. A po ogniu cichy łagodny powiew. Gdy go Eliasz usłyszał, zakrył płaszczem swoją twarz, wyszedł i stanął u wejścia do pieczary, a wtedy doszedł go głos: Co tu robisz, Eliaszu?” Chcielibyśmy, aby w naszym życiu, kiedy stajemy przed Panem, był potężny wicher, trzęsienie ziemi lub ogień. Ale ta historia uczy nas, że w tym wszystkim nie było Pana. Pan przyszedł w czymś pospolitym, zwykłym, cichym i łagodnym. I wtedy Eliasz usłyszał Boży głos.

Jezus od 2000 lat prowadzi swoje owce, które słyszą Jego głos i idą za Nim. Były ich tysiące i każda była prowadzona w ten sam sposób. Jeśli chcesz słyszeć Boży głos to nie szukaj indywidualnego prowadzenia, nie szukaj „fajerwerków”, ale w pokorze zdaj się na Jezusa i na to jak On prowadzi swoje owce. Jeśli chcesz słyszeć Boży głos otwórz Biblię i zacznij ją czytać. Jeśli chcesz słyszeć Boży głos idź w niedzielę na nabożeństwo do zboru, gdzie Boże Słowo jest właściwie wykładane, gdzie prezentowana jest zdrowa nauka. To jest ten "cichy i łagodny powiew", w którym jest Pan.


Zobacz inne artykuły